Dołącz do czytelników
Brak wyników

Rozwój zawodowy

11 marca 2020

NR 42 (Marzec 2020)

Fińskie inspiracje

136

Przygotujmy dzieci do życia

Książka Fińskie dzieci uczą się najlepiej wpadła w moje ręce przez przypadek. Zachwyciła mnie z wielu powodów. Tym najważniejszym był ten, że sama miałam okazję do sprawdzenia fińskiego podejścia w skali mikro, czytałam więc książkę z uśmiechem, powtarzając w myślach raz po raz: „Oczywiście, że tak, dokładnie tak to działa”. Cieszyłam się, że to, co sama wypróbowałam, nie tylko zostało z powodzeniem wprowadzone w skali makro, lecz także udało się zbadać efekty działań. Ogromną radość sprawiło mi czytanie o wynikach, które dobitnie dowodziły wartości opisanych praktyk w odniesieniu do populacji dzieci w całym kraju, a nie tylko w jednej rodzinie.

Autor książki, Timothy Walker, jest amerykańskim nauczycielem, który przeniósłszy się na stałe do Finlandii, miał okazję porównać – i odczuć na własnej skórze – różnice w podejściu do edukacji w obu krajach. Ponieważ USA ma, jak się wydaje, system w jakiś sposób zbliżony do polskiego (jeśli chodzi o ogólną atmosferę, narzędzia motywowania dzieci i poziom stresu zarówno dla nauczycieli, jak i uczniów), książka jest dla polskiego czytelnika o tyle przystępna, że amerykańskie doświadczenia autora w większości będą nam bliskie i łatwe do wyobrażenia, a różnice równie uderzające.

POLECAMY

Wyniki badań

Uwagę ku fińskiemu systemowi edukacyjnemu przyciąga nie tylko jego wyraźna odmienność od systemu amerykańskiego czy innych, opartych na rywalizacji i dyscyplinie. Przeprowadzone po raz pierwszy w 2000 r. przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju badania PISA, dotyczące umiejętności osiąganych przez 15-letnich uczniów, wykazały, że Finowie „mimo niewielkich nakładów finansowych na szkolnictwo” oraz przy znacznie łagodniejszym podejściu do nauki osiągnęli najlepsze wyniki w rankingu spośród 32 krajów, które w tym pierwszym badaniu wzięły udział. Kolejne badania w 2003 i 2006 r. – jak cytuje autor za Paulem Shalbergiem (Finnish lessons 2.0) – „polepszyły i utrwaliły sytuację Finlandii”; natomiast w kolejnych edycjach w 2009, 2012 i 2015 r. mimo niewielkiego spadku Finlandia konsekwentnie utrzymywała się w czołówce. Co więcej – jak pisze Tim Walker – „[Finlandia] osiąga wysokie wyniki nauczania bez względu na status społeczno-ekonomiczny uczniów”.

Jak oni to robią?

Gdy przyjrzymy się temu, co Finowie robią inaczej, można by powiedzieć – wszystko. No – prawie wszystko, bo system zasadniczo wygląda podobnie. Jak pisze autor, główną formą prowadzenia lekcji jest wciąż wykład, a nauczyciele chętnie korzystają z podręczników, które są w ich ocenie bardzo pomocne i bardzo ułatwiają im pracę (m.in. z tego powodu, że liczba tematów w podręczniku odpowiada liczbie zajęć lekcyjnych zaplanowanych na semestr czy rok szkolny). W fińskim systemie nauczyciele robią sprawdziany z wiedzy, a za naukę wystawiane są oceny (od 4 do 10); choć od 2016 r. w szkołach podstawowych zostały wprowadzone oceny opisowe na koniec semestru. Nauczyciele trzymają się więc dość sztywnych ram, realizują zaplanowany materiał i w relacji z uczniami pozostają nauczycielami (z tym że w tym kraju oznacza to bycie kimś w rodzaju przewodnika, a nie nadzorcy czy sędziego). Tyle o podobieństwach.

Aby nieco uporządkować najbardziej istotne różnice, podzieliłam je na te (według mnie) kluczowe – dotyczące podejścia do drugiego człowieka i te wspomagające – o charakterze bardziej technicznym. Z konieczności omówię je jedynie pobieżnie, a po wnikliwą analizę autora, który powołuje się nie tylko na własne obserwacje, ale także na doświadczenia kolegów, źródła zewnętrzne, eksperymenty i badania naukowe – odsyłam do książki.

Czynniki kluczowe to przede wszystkim elementy stosunku systemu edukacji do człowieka:

  • dbałość o jego szczęście i radość,
  • zaufanie do ucznia (i do nauczyciela), co sprzyja rozwojowi samodzielności dzieci,
  • troska o spokój i poczucie bezpieczeństwa,
  • troska o równowagę między pracą a odpoczynkiem i zabawą, umiar w obciążaniu pracą,
  • wspieranie i docenianie oraz konstruktywna krytyka,
  • dbałość o poczucie sensu i celowości nauki oraz rozwijanie refleksyjności,
  • dobry kontakt nauczyciela z uczniami oraz dobry kontakt dzieci między sobą (sprawny system przeciwdziałania przemocy),
  • satysfakcja z pracy i system wsparcia dla nauczycieli.
  • Czynniki dodatkowe obejmują natomiast:
  • dbałość o zapewnienie dzieciom ruchu i kontaktu z naturą,
  • zwiększanie liczby lekcji muzyki w programie nauczania,
  • elastyczność w podejściu do ucznia (np. lekcje na stojąco),
  • puste ściany sal lekcyjnych,
  • dodatkowe zajęcia (takie jak np. mindfulness, czyli ćwiczenie koncentracji uwagi na bodźcach wewnętrznych i zewnętrznych).

Szczęście

Uderzające jest, że Timothy Walker jako pierwszy czynnik sprzyjający dobremu uczeniu się wymienia szczęście i radość uczniów. Fińska szkoła jest miejscem, w którym dzieci mają się przede wszystkim dobrze czuć. Takie rozumowanie jest genialne w swojej prostocie, wykorzystuje bowiem oczywistą zależność przyczynowo-skutkową – dobre samopoczucie przyczynia się do lepszych efektów naszej pracy i większej do niej motywacji, do zwiększenia sił witalnych. Człowiek zgnębiony, zawstydzony, smutny – podobnie jak człowiek zmęczony – zwyczajnie pozbawiony jest napędu. Człowiek szczęśliwy tryska energią, a jego działanie ukierunkowane jest na poznanie i rozwój, ponieważ ważne potrzeby są zaspokojone. Przede wszystkim potrzeby podstawowe: potrzeba bezpieczeństwa, potrzeba bycia nakarmionym i wyspanym. A w następnej kolejności potrzeby społeczne: potrzeba akceptacji, szacunku, przynależności, uznania. Skąd permanentnie niewyspane i przestraszone dzieci mają brać chęci i siły do nauki – doprawdy nie wiadomo. I Finowie najwyraźniej pojmują, jak decydujące znaczenie dla nauki ma dobre samopoczucie. Nie tylko pojmują, ale także respektują prawa biologii i psychologii oraz wykorzystują w działaniu.

Zaufanie a samodyscyplina i wewnętrzna odpowiedzialność

Fiński system oparty jest na zaufaniu do ucznia. A także na zaufaniu do nauczyciela. Uczniowie uczeni są kontrolować samych siebie i zachęcani do dokonywania samooceny własnych prac, a oceny końcowe wystawiane są w efekcie krótkiej, pełnej szacunku rozmowy z nauczycielem, która jest okazją do refleksji na temat wyników. Nauczyciele nie są kontrolowani odgórnie, gdyż zakłada się, że są osobami rzetelnymi, dobrze przygotowanymi specjalistami. Po prostu. Dzięki temu nie marnują czasu i energii na ciągłe udowadnianie, że robią, co do nich należy. Dzięki temu zapewne są spokojniejsi i szczęśliwsi, a to z kolei powoduje, że są lepszymi nauczycielami (patrz wyżej). Efektem zaufania jest rozwój odpowiedzialności i samodyscypliny – zarówno w przypadku jednych, jak i drugich. Nie odwrotnie.

Odpowiedzialność i samodyscyplina nie pojawiają się dzięki surowej kontroli – nadmierna kontrola uniemożliwia rozwój tych umiejętności, bo zdejmuje potrzebę kontrolowania się z osoby kontrolowanej. Jeśli jest zapewniana z zewnątrz, wewnętrzne zasoby nie są uruchamiane czy rozwijane. Po prostu staje się to bezsensowne, bo niepotrzebne. Jeśli do tego ma charakter opresyjny, rodzi opór i prowokuje do stosowania uników i skupienia na niej samej zamiast na pracy i szukaniu najlepszych możliwych rozwiązań. Krótko mówiąc, nadmiarowa kontrola zewnętrzna niszczy poczucie odpowiedzialności i samodyscyplinę tak samo skutecznie, jak skutecznie „kara zabija sumienie” (ukarany człowiek skupia się na swojej krzywdzie, nie na cudzej; ponieważ to jego boli i to własne cierpienie przyciąga jego uwagę; raczej więc nie pobudza do refleksji i nie stymuluje współodczuwania wobec osoby skrzywdzonej, a często budzi złość; daje więc efekt dokładnie odwrotny do pożądanego). Wobec nadmiarowej kontroli z zewnątrz człowiek, który już w wieku dwóch lat zaczyna zaznaczać swoją odrębność i budować zręby autonomii, musi się raczej bronić przed odebraniem mu wolności, niż mobilizować do realizowania ważnych działań. Nie ma tym samym szansy trenować ważnych umiejętności życiowych, wśród których jest wewnętrzna dyscyplina. Co gorsza, dzieci, którym nie ufano, stają się dorosłymi, którzy nie ufają sobie ani innym. Słabymi, niepewnymi siebie; nadmiernie kontrolującymi. I odwrotnie – dzieci obdarzane zaufaniem stają się śmiałe, zaradne, zdyscyplinowane. Choć na pewno zdarzają się im błędy, niedociągnięcia i upadki, bo inaczej być nie może – mają natomiast szansę uczyć się na nich i doskonalić.  

Finowie najwyraźniej doszli do wniosku, że dzieci są dość mądre, aby przy uważnej obecności i wskazówkach dorosłych dobrze i odpowiedzialnie sobie radzić. Że im samym zależy na wynikach ich pracy, na zdobywaniu wiedzy i umiejętności, bo przecież jest to coś, co je ubogaca, rozwija, a to samo w sobie jest niezwykle przyjemne i satysfakcjonujące. Najwyraźniej Finowie doszli też do wniosku, że dzieci są dość ostrożne, aby pod troskliwym nadzorem dorosłych (a niekiedy i bez niego) właściwie obchodzić się z potencjalnie niebezpiecznymi narzędziami, i dość mądre, aby samodzielnie robić rzeczy, które robiły dzieci w poprzednich generacjach. I najwyraźniej okazało się, że mieli rację.

Spokój i poczucie bezpieczeństwa

Fińskie szkoły nie ustają w wysiłkach, aby panował w nich jak największy spokój. W parze ze spokojem zewnętrznym dba się o spokój wewnętrzny. Dyrektorzy i nauczyciele starają się, aby szkoły były miejscami przyjaznymi, dającymi poczucie bezpieczeństwa. Robią to, bo wiedzą, że spokój sprzyja efektywnej nauce i odwrotnie – silny stres jej przeszkadza. Nadmierny stres utrudnia bowiem – a czasem nawet uniemożliwia – koncentrację oraz uszkadza ośrodki odpowiedzialne za pamięć w mózgu. Finowie skupiają się więc na tym, aby w samej szkole panowały spokój i przyjazna, życzliwa atmosfera, czyli tworzą potencjalnie najlepsze możliwe warunki do nauki. A dzieci mogą z nich korzystać. Nie obciążają też dzieci nadmiarem prac domowych, a te zadawane są proste – takie, by dzieci mogły je wykonać bez pomocy rodziców (co wspiera rozwój samodzielności i sprzyja temu, by życie domowe skupiało się na różnorodnym i przyjemnym spędzaniu czasu razem, a nie tylko na wspólnym odrabianiu lekcji). Najwyraźniej Finowie wiedzą, jak ważne są odpoczynek, zabawa i pielęgnowanie więzi z innymi – człowiek bowiem, jako istota społeczna, potrzebuje tych więzi tak samo, jak powietrza i pożywienia. Dorosły człowiek nie umrze bez nich (ale niemowlę już tak!), a dzieci pozbawione dobrych więzi nie rozwijają się prawidłowo i chorują. Dorośli zresztą także. W Finlandii tworzy się warunki do dbałości o wszystkie ważne sfery funkcjonowania człowieka i przestrzeń do rozwoju kompetencji nie tylko matematyczno-przyrodniczych, ale także społeczno-emocjonalnych (o których już teraz mówi się, że są to „kompetencje przyszłości”). Dzięki temu dba się o równowagę w życiu i uczy się dzieci, by dbały o to w przyszłości. Co istotne, ta dbałość dotyczy nie tylko uczniów, lecz także nauczycieli, którzy również pielęgnują wartości rodzinne, hobby i cenią sobie czas wolny, a pracę traktują jako część życia, a nie jego jedyny sens i cel.

„Nie jesteś lepszy” – współpraca zamiast rywalizacji

Z treści książki wynika, że fińska szkoła stawia na wszechstronne wspieranie ucznia, co oznacza także stawianie przed nim wyzwań i udzielanie mu wskazówek oraz pomoc w znajdowaniu rozwiązań i doskonaleniu się. Docenia też osiągnięcia uczniów, ale nie skupia się na nagrodach i zaszczytach. Podob-
nie nie stosuje bolesnych konsekwencji czy druzgocącej krytyki. Być może Finowie dostrzegli, że upokarzająca, publiczna krytyka bardziej zniechęca i paraliżuje, niż motywuje do działania? Jako ważnego narzędzia używają natomiast konstruktywnej krytyki, opartej na udzielaniu wskazówek i informacji pomocnych w uzyskaniu lepszych efektów pracy. Sprawdza się to prawdopodobnie z tego powodu, że pozwala na wyciągnięcie wniosków bez uszczerbku dla samooceny – skupienie jest na pracy, nie na osobie, która nie musi nikomu niczego udowadniać. Jednocześnie fińskie dzieci słyszą, że „nie są lepsze od innych”. Ale nikt też nie daje im do zrozumienia, że są gorsze. Nie muszą więc ze sobą rywalizować, nie muszą się bać ani nie muszą być uspokajane nieustającymi pochwałami, gdy ich podeptane wielokrotnie poczucie własnej wartości nie jest w stanie znieść najmniejszej porażki. Dzieci w takim systemie po prostu czują, że są OK, mogą więc skupić się na nauce – spokojnie i bez lęku. Co najwyraźniej sprzyja wydajności bardziej niż wszechobecna i promowana w szkołach polskich czy amerykańskich rywalizacja, która nie dość, że generuje olbrzymi stres, to jeszcze negatywnie rzutuje na wzajemne relacje rówieśnicze, w których kolega zamiast kolegą staje się zagrożeniem dla poczucia wartości, a może nawet zawodowej przyszłości.

Szkoła a prawdziwe życie

W Finlandii stawia się na połączenie nauki z życiem i wprowadzanie elementów codziennego życia do nauki szkolnej. Oznacza to, że dzieci nie tylko zdobywają wiedzę akademicką (a i ta wprowadzana jest w ten sposób, aby ukazać jej sens i użyteczność w „prawdziwym” życiu), ale także nabywają umiejętności potrzebne na co dzień, takie jak np. szycie, gotowanie itp. Przyjmuje się przy tym zdroworozsądkowo, że wypadki przy pracy mogą się zdarzyć, tak jak zdarzają się one w życiu – z książki Walkera wynika, że najwyraźniej w Finlandii nikt nikogo nie straszy sądem i nie są potrzebne zgody rodziców na każdą, potencjalnie niebezpieczną czynność. Finowie ufają nauczycielom, że zadbają o bezpieczeństwo dzieci najlepiej jak to możliwe (nie poprzez ograniczanie pewnych działań, ale właśnie dzięki umożliwianiu i ćwiczeniu ich), a nauczyciele ufają dzieciom, że są dość mądre i uważne, by nie zrobiły sobie większej krzywdy. Dzieci zaś odwdzięczają się, ucząc się ostrożności w trenowaniu różnorakich umiejętności, i tym samym rozwijają samodzielność, co zapewne daje im ogromną satysfakcję. Finowie najwyraźniej przytomnie akceptują pewne urazy, które siłą rzeczy mogą przydarzyć się w trakcie nauki, podobnie jak akceptują upadki związane z tym, że dzieci biegają, mając zapewne na uwadze, że ograniczenie ruchu przynosi większe szkody niż potłuczone kolana.

Co więcej – Finowie realizują programy, w ramach których już trzynastolatki wprowadzane są w realia dorosłego życia związanego z pracą zawodową. Nie tylko otrzymują one porcję wiedzy na temat przedsiębiorczości, ale też umożliwia się im przymierzenie się do przyszłych wyzwań poprzez odbycie rozmów kwalifikacyjnych na wybrane przez siebie stanowiska. Zadanie to budzi ekscytację i zaangażowanie dzieci (których raczej nie budzi powtarzane jak mantra: „Nie znajdziesz pracy” albo w wersji rozszerzonej: „Jak tak dalej pójdzie, to nie zdasz matury i nie dostaniesz się na studia. I nie znajdziesz żadnej pracy”). Najwyraźniej Finowie odkryli, że danie dzieciom poczucia, „że mogą”, jest bardziej motywujące, niż udowadnianie im, że nie mogą. Gdy dodatkowo wsparte jest to pokazywaniem, jak osiągnąć konkretny cel – cóż może być bardziej zachęcającego do wytężonego wysiłku?

Dobry kontakt z innymi ludźmi

Jak nietrudno sobie wyobrazić, w Finlandii stawia się na dobry kontakt. Finowie przypuszczalnie wiedzą, że zależymy od siebie nawzajem i musimy nauczyć się polegać na sobie i się wspierać, aby dobrze funkcjonować; że potrzeby społeczne to – zaraz po potrzebach związanych z bezpieczeństwem i przetrwaniem – najważniejsze potrzeby człowieka, który jest stworzeniem stadnym. Nawet jeśli jeden bardziej, a drugi mniej, to każdy w jakimś stopniu. Dzisiejsze czasy tworzą ułudę, że każdy może sam i nie potrzebuje do tego innych. Nie tylko może, ale i powinien. A to przecież nieprawda, bo żyjemy w systemie naczyń połączonych i gdyby niektórych naczyń zabrakło, system by się załamał. Szczególnie tych najbardziej podstawowych. Wydaje się nam, że możemy radzić sobie sami, bo większość rzeczywistości „obsługują” inni. Ponieważ nie mamy z nimi często bezpośredniego kontaktu – zdaje się, jakby ich nie było. Ale przecież są. Ludzie, którzy produkują i dowożą jedzenie, wywożą śmieci, leczą nas i uczą nas. W dobie indywidualizmu uczymy się ich nie zauważać. I nie doceniać, a nawet nie szanować. A przecież drugi człowiek jest dla człowieka, dla jego przetrwania i dobrostanu – najważniejszy.
Z książki Walkera jasno wynika, że w Finlandii dba się o kontakt – przede wszystkim o jakość tego kontaktu, ale także o wystarczającą jego ilość. Nauczyciele przeznaczają czas na osobiste poznanie swoich uczniów, każdego z osobna, bo wiedzą, że to procentuje. Dbają też, aby po lekcjach dzieci miały dość czasu na kontakt ze swoimi bliskimi – rodzinami i przyjaciółmi. Sami nauczyciele dbają o to, aby mieć czas dla swoich współmałżonków i dzieci, i traktują to jak oczywistość oraz troskę o ważne wartości życiowe. Chyba wiedzą, że człowiek z najlepszym nawet dyplomem, ale bez satysfakcjonujących relacji nie może funkcjonować dobrze i że żaden dyplom sam w sobie nie zagwarantuje mu szczęśliwego życia.

Dbaj o siebie i ścigaj się z samym sobą 

Jak już wspomniałam, nauczyciele dbają o dzieci, ale dbają też – bez wstydu i wyrzutów sumienia – o samych siebie. O swój komfort pracy i o wypoczynek. Stawiają na współpracę oraz korzystanie z wiedzy, doświadczenia i pomocy innych; nie oczekują, że każdy z nich będzie wszechwiedzący i kompetentny we wszystkich możliwych obszarach. Inspirują się nawzajem – i tak jak nie zachęcają dzieci do wyścigu, tak sami nie ścigają się ze sobą. Najwyraźniej kierują się maksymą Mahatmy Gandhiego:
„Nie jest najważniejsze, byś był lepszy od innych. Najważniejsze jest, byś był lepszy od samego siebie z dnia wczorajszego”. Dbają o swój komfort pracy, satysfakcję z niej i swoje dobre samopoczucie, bo wiedzą, że wpływa ono na wydajność i jakość pracy bardziej, niż poganianie się nawzajem, niż straszenie, niż mnożenie konsekwencji.

Rozwój refleksyjności a przeciwdziałanie przemocy

Istotnym elementem dbałości o dobre kontakty międzyludzkie jest też w fińskiej szkole sprawnie działający system reagowania na przemoc rówieśniczą, który nie sprowadza się do wskazywania winnych przez dorosłych i nakazu „przeproś”. System ten opiera się na zgłaszaniu nauczycielom przez uczniów sytuacji zagrażających, a następnie wspólnym omawianiu problemu przy wsparciu nauczyciela oraz przeszkolonych uczniów starszych klas w celu znalezienia satysfakcjonującego rozwiązania. Po dwóch tygodniach następuje spotkanie kontrolne, na którym sprawdza się skuteczność zaproponowanego pomysłu. Sprzyja to nie tylko rozwojowi odpowiedzialności uczniów, ale także trenowaniu umiejętności rozwiązywania problemów w relacjach międzyludzkich oraz rozwojowi refleksyjności i namysłu przed podejmowaniem działań.

Wszystkie te umiejętności wydają się szczególnie istotne w dobie, gdy rozwody w naszym kraju stały się codziennością, a ich przebieg często jest niezwykle gwałtowny. Niezbicie dowodzi to tego, że umiejętności komunikowania się ze sobą i umiejętności rozwiązywania problemów nie tylko jest nam brak, ale także że ponosimy bolesne konsekwencje tego braku: emocjonalne i finansowe, indywidualne i społeczne. A przecież, jak widać, możemy rozwijać te kompetencje różnorako; m.in. przy okazji konfliktów rówieśniczych, które są wpisane w życie, których należy się spodzi...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań czasopisma "Wychowanie Fizyczne i Zdrowotne"
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online
  • Możliwość pobrania materiałów dodatkowych, w tym scenariuszy zajęć
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy